Jak zagraniczne firmy mogą uwolnić zablokowane zyski z Indii
Indie spełniają oczekiwania. Dla większości zagranicznych firm prowadzących tu działalność największym wyzwaniem była rentowność – i udało im się to osiągnąć. Nie udało im się jednak sprowadzić tych pieniędzy do kraju. Miliony zysków zatrzymanych leżą bezczynnie w spółce zależnej, podczas gdy centrala grupy zarządza płynnością finansową z jedną ręką związaną za plecami.
Zespół z Indii wciąż analizuje kwestie podatkowe. Dział finansowy czeka na pewne dokumenty. Bank potrzebuje dodatkowych dokumentów. Każdy robi, co do niego należy — ale nikt tak naprawdę nie doprowadza tego do końca.
Chodzi tu o problem związany z repatriacją dywidend. W 2026 roku, po wejściu w życie nowej ustawy o podatku dochodowym, stało się to jedną z kwestii o największym znaczeniu, którą dyrektor finansowy może odpowiednio rozwiązać — albo pozwolić, by sprawa cicho się ciągnęła.
Dlaczego pieniądze utknęły
Nie chodzi o to, że Indie są nieprzyjaznym miejscem do prowadzenia działalności gospodarczej. Wręcz przeciwnie — zagraniczne oddziały radzą sobie tu całkiem nieźle. Problem pojawia się, gdy próbuje się wyprowadzić zyski z kraju.
Repatriacja dywidend wiąże się z szeregiem powiązanych ze sobą elementów: podatkiem u źródła (zwykle wynoszącym 10–15% zgodnie z obowiązującymi umowami podatkowymi), zatwierdzeniami korporacyjnymi, zgodnością z przepisami RBI i FEMA, wymogami bankowymi oraz dokumentacją KYC. Żadna z tych kwestii nie jest sama w sobie niemożliwa do opanowania. Jednak gdy zajmują się nimi różne zespoły, które nie koordynują swoich działań, proces ulega zablokowaniu.
A sytuacja wciąż się wlecze. Kwartał po kwartale.
Jak dwie firmy pozostawiły w Indiach miliony
Francuska firma inżynieryjna działała w Indiach od ponad siedmiu lat. Zgromadziła zyski zatrzymane w wysokości od 4 do 6 milionów euro. Działalność szła dobrze, nie było żadnych poważnych problemów operacyjnych. A jednak nigdy nie wypłacono ani jednej dywidendy.
Za każdym razem, gdy poruszano ten temat, odkładano go na później. Trzeba było wyjaśnić kwestie podatkowe. Wymogi dotyczące ładu korporacyjnego nie były w pełni zrozumiałe. Bank domagał się dodatkowej dokumentacji. Nie było żadnych zasadniczych problemów — po prostu nigdy nie udało się tego rozwiązać.
Austriacki dostawca z branży motoryzacyjnej znalazł się w podobnej sytuacji. Pięć lat stabilnej działalności, 3–5 mln euro zablokowanych w Indiach i coraz większa frustracja w centrali. Zespół w Indiach nie stwarzał przeszkód — po prostu zachowywał ostrożność, jak to często bywa w przypadku lokalnych zespołów. Jednak ta ostrożność, bez kogoś, kto mógłby wypełnić lukę, przełożyła się na nieokreślone opóźnienie.
Prawdziwe przeszkody w 2026 roku
Wraz z wejściem w życie nowej ustawy o podatku dochodowym zmieniły się ramy prawne, a kilka problemów powraca jak bumerang.
Pierwszą przeszkodą jest przejrzystość podatkowa. Przedsiębiorstwa muszą dokładnie wiedzieć, jaki podatek u źródła ma zastosowanie, czy przysługują im ulgi wynikające z umów o unikaniu podwójnego opodatkowania oraz jaka będzie faktyczna kwota netto w centrali – i to jeszcze przed rozpoczęciem procesu, a nie w jego trakcie.
Ład korporacyjny wiąże się z większymi wymaganiami, niż zakłada wiele centrów zarządzania. Uchwały zarządu, zgody akcjonariuszy oraz wymogi dotyczące składania dokumentów muszą być realizowane prawidłowo i w odpowiedniej kolejności.
Obsługa bankowa może stanowić wąskie gardło, nawet jeśli wszystkie pozostałe elementy są już gotowe. Banki będące autoryzowanymi dealerami mają określone wymagania dotyczące dokumentacji i weryfikacji tożsamości klientów (KYC), a opóźnienia w tym zakresie mogą zablokować proces, który poza tym jest już zakończony.
Do tego dochodzi jeszcze aspekt kulturowy. Indyjskie oddziały wykazują raczej ostrożność w kwestiach zgodności z przepisami — co często jest rozsądnym podejściem — podczas gdy centrala kładzie nacisk na szybkie działanie. Ta rozbieżność w oczekiwaniach, jeśli nie zostanie odpowiednio uwzględniona, prowadzi do paraliżu.
Zrobić to
Dobra wiadomość jest taka, że w rzeczywistości nie jest to wcale takie trudne do rozwiązania — wystarczy tylko, żeby ktoś wziął na siebie odpowiedzialność za cały proces, a nie tylko za jego poszczególne elementy.
Oznacza to, że należy z góry ustalić kwestie podatkowe, aby uniknąć niespodzianek w trakcie realizacji projektu. Oznacza to również odpowiednie zaplanowanie kolejności działań związanych z zarządzaniem, tak aby proces zatwierdzania nie powodował opóźnień. Oznacza to też przygotowanie dokumentacji bankowej z wyprzedzeniem, zamiast gorączkowych przygotowań tuż przed otwarciem okna przelewowego. Oznacza to wreszcie wyznaczenie jednej osoby odpowiedzialnej za koordynację działań między centralą, lokalnym zespołem, doradcami i bankiem.
Gdy taka struktura zostanie wdrożona, harmonogram ulega radykalnej zmianie. W obu powyższych przypadkach – dotyczących firm francuskiej i austriackiej – dywidendy zostały pomyślnie sprowadzone do siedziby głównej w ciągu pięciu do ośmiu tygodni. W każdym z tych przypadków do siedziby głównej trafiło od 2,5 do 4 mln euro, przy pełnej zgodności z przepisami i bez żadnych odrzuceń ze strony banków.
Lata bezczynności rozwiązane w niecałe dwa miesiące.
Dlaczego stało się to wskaźnikiem stosowanym przez dyrektorów finansowych
Wypłata dywidend była kiedyś traktowana jako zadanie administracyjne. Teraz już tak nie jest.
W warunkach ograniczonej dostępności kapitału zdolność do sprawnego przepływu środków pieniężnych za granicę stanowi prawdziwy wyznacznik umiejętności zarządzania finansami. Ma to wpływ na płynność finansową Grupy. Odzwierciedla się to również w sposobie zarządzania. Pokazuje, czy organizacja potrafi realizować swoje zamierzenia, a nie tylko generować zyski.
Spółka zależna, która osiąga dobre wyniki finansowe, ale nie jest w stanie przekazać środków do centrali, nie funkcjonuje w pełni efektywnie. Tak właśnie zmieniło się podejście zarządów i dyrektorów finansowych do tej kwestii.
W 2026 r. repatriacja dywidend nie będzie już tylko zadaniem administracyjnym – stanie się funkcją zarządzania kapitałem. Często spotykamy się z sytuacją, w której rentowne spółki zależne posiadają znaczne zyski zatrzymane, nie dlatego, że przepisy uniemożliwiają ich wypłatę, ale dlatego, że nikt nie kieruje tym procesem od początku do końca. Firmy, które odnoszą sukces, to niekoniecznie te z najlepszymi strukturami podatkowymi; to te, które wykazują największą dyscyplinę w realizacji zadań. Repatriacja zysków powinna być tak przewidywalna jak zamknięcie kwartału, a nie projektem, który jest odkładany z roku na rok.
– Sanjeev Kumar, wiceprezes ds. usług korporacyjnych, M+V Altios
Ostatnia pozycja na liście rzeczy do zrobienia w Indiach
Działalność w Indiach przynosi zyski. To dobra wiadomość, a dla wielu firm jest to efekt ciężkiej pracy. Kolejnym wyzwaniem jest zapewnienie, by zyski te były rzeczywiście dostępne do wykorzystania – aby znajdowały się na koncie, z którego centrala może je wykorzystać, a nie były zamrożone w bilansie spółki zależnej.
Przeszkodą nie są przepisy. Nie jest to nawet kwestia techniczna. Chodzi o realizację.
Dzięki odpowiedniej koordynacji i przejrzystemu procesowi repatriacja dywidend z Indii może przebiegać szybko, w sposób powtarzalny i zupełnie bezproblemowo — czyli dokładnie tak, jak powinno.
W 2026 roku spodziewane jest osiągnięcie rentowności. Przeniesienie zysków z bilansu na konto bankowe stanowi nowy miernik wyników.
Czy Twoje indyjskie środki pieniężne są wystarczająco dobrze wykorzystywane?
Jeśli Twoja spółka zależna osiąga zyski od co najmniej dwóch lat, a wysokość dywidend pozostaje niezmieniona, to opóźnienie w wypłacie dywidend kosztuje Twoją grupę realny kapitał.
25 lat. Ponad 400 spółek zależnych. Jeden powtarzający się wniosek: proces repatriacji dywidend utyka nie dlatego, że jest niemożliwy, ale dlatego, że nikt nie bierze za niego pełnej odpowiedzialności. Właśnie tym zajmuje się firma Altios International.
Skontaktuj się z nami, aby bez zobowiązań porozmawiać o Twojej sytuacji w zakresie dywidend w Indiach. Większość projektów, od pierwszego kontaktu do otrzymania środków, trwa mniej niż osiem tygodni.